spadająca mrówka
john2: Spadająca mrówka a spadająca mrówka−gigant
Powiedzmy, że z jakiejś wysokości upuszczamy zwykłą mrówkę.
W mojej książce piszą, że mrówce nic się nie stanie, gdyż będzie ona krótko przyspieszać z
uwagi na to, że zwiększający się (wraz ze zwiększającą się prędkością mrówki) opór powietrza
szybko zrównoważy siłę ciężkości działającą na leciutką mrówkę.
Powiększmy mrówkę (np. stukrotnie) i upuśćmy ją z tej samej wysokości.
Ma ona ten sam kształt i w tej samej pozycji będzie spadać, co mała.
Pierwsze pytanie: czy czas spadania mrówek będzie taki sam?
Drugie pytanie: czy duża mrówka umrze... a właściwie, czy spotka ją dokładnie ten sam los, co
małą mrówkę przy lądowaniu.
Moje domysły:
1)
Z jednej strony trudniej będzie oporowi powietrza zrównoważyć sporo większą siłę ciężkości
działającą na mrówkę, więc powinna przyspieszać dłużej niż mrówka mała, a więc duża mrówka
będzie spadać krócej.
Z drugiej strony, gdyby spadały w próżni, mrówki spadałyby w tym samym czasie, gdyż większą
mrówkę (choć ma większy ciężar) charakteryzuje większa niechęć do przyspieszania
(bezwładność).
2)
Jeśli czas spadania będzie ten sam, to prędkość w chwili uderzenia w ziemię obydwu mrówek chyba
będzie ta sama.
Ale mrówka nawet w tym przypadku powinna gorzej skończyć, gdyż uderzy w ziemie z większą siłą i
doświadczy większej siły reakcji ziemi na m. in. znaczny ciężar mrówki.
13 sie 11:17
daras: Widać, że nie skakałeś nigdy ze spadochronem ale domysły masz dobre

Czas spadania dużej mrówki będzie krótszy ! Pamiętaj, że Galileusz zrzucał ciała z niewielkiej
wysokości i w dodatku miał prymitywne wzorce do pomiaru czasu więc wyciągnął mylny wniosek o
jednakowym czasie spadania różnych ciał z tej samej wysokości.
A Ty jaki wniosek wyciągniesz z mojej uwagi ?
15 sie 11:29
daras: Mrówki nikt nie rzuca (spadanie swobodne) więc nie można mówić o sile uderzenia tylko np. o
prędkości, pędzie albo lepiej o energii kinetycznej. A to czy przeżyje, to trzeba by sprawdzić
doświadczalnie
15 sie 11:32
john2: Zgadza się, nie skakałem.
No i teraz nie wiem do końca, jaki wniosek wyciągnąć.
Na pewno w próżni kule (czy co on tam upuszczał z tej wieży) spadłyby w tym samym czasie.
Na pewno, gdyby je mógł upuścić z samolotu, to kula cięższa przyspieszałaby dłużej niż lżejsza
z powodu, o którym pisałem w punkcie 1) i cięższa spadłaby wcześniej.
Ale jeśli upuszcza je z niewielkiej wysokości (w tym przypadku chyba obie kule przyspieszają
przez całą drogę) cięższa kula przyspiesza "bardziej" ?
Wiadomo, że przyspieszenie kul spada wraz ze spadającymi w powietrzu kulami, bo spada siła
wypadkowa (Fw = Fg kuli − Fopór powietrza), od której zależy przyspieszenie.
Czyli przyspieszenie cięższej kuli spada wolniej?
Nie wiem, czy dobrze myślę.
15 sie 17:08
daras: Widać nie nawykłeś do samodzielnego myślenia

Co to znaczy przyspieszałaby dłużej

albo przyspieszenie spada wraz ze spadającymi kulami

Przyspieszenie ziemskie zależy od odległości od
środka Ziemi ale mam nadzieje zakładamy,
ze
mrówka spada z niedużej wysokości (h<<R
z) więc można przyjąć, ze g = constans.
Swobodne spadanie, to ruch pod wpływem siły ciężkości i w próżni tylko ta jedna siła działa.
Skoro jednak mamy w ruch powietrzu, to trzeba uwzględnić opór ośrodka, który zależy od
rozmiarów spadającego obiektu i aby się dowiedzieć jaka będzie ta stała szybkość należałoby
rozwiązać r−nie różniczkowe.
W przypadku normalnej mrówki ruch z przyspieszeniem ziemskim zostałby więc wyhamowany (tak jak
podczas skoku ze spadochronem) i potem odbywałby się ze stała szybkością.
Natomiast w przypadku słonia (czy jak wolisz mrówki−giganta) opór jest znacznie mniejszy i
można go nawet pominąć.
Ergo przyspieszenie z jakim spada ta większa a ≈ g.
Wniosek: skoro ruch tej drugiej jest jednostajnie zm. przyspieszony, to i szybkość jaką
osiągnie będzie dużo większa a czas spadania będzie krótszy niż tej pierwszej.
A czy przeżyje upadek , to już zapytaj biologów
15 sie 21:51
john2: Nie wiem, czy potrzebna była ta pierwsza uwagą, ale i tak dziękuję za odpowiedź.
Moja wiedza jest słaba i pozostaje mi albo pozostać w tym stanie, albo czytać i pytać.
"przyspieszałaby dłużej"
Mam napisane, że wraz z rosnącą prędkością spadającego ciała, rośnie opór powietrza działający
na to ciało.
Gdy opór powietrza osiągnie tę samą wartość co ciężar ciała, ciało przestaje przyspieszać i
porusza się ruchem jednostajnym.
Lekka mrówka ma niewielki ciężar, więc opór w krótkim czasie równoważy niewielki ciężar mrówki.
Ciężka mrówka już ma większy ciężar do zrównoważenia i więcej czasu (w trakcie którego
prędkość, a więc i opór, będą rosły) jest potrzebna, aby ciężka mrówka przestała przyspieszać.
Z tego wniosek wyciągam taki, że lekka mrówka (czy też kula) przestanie przyspieszać wcześniej
niż ciężka (o ile ta ciężka w ogóle przestanie, może faktycznie nie).
"przyspieszenie spada wraz ze spadającymi kulami"
Upuśćmy kulę (bez względu na masę) w powietrzu. Jej prędkość spadania rośnie, opór powietrza
rośnie.
Kiedy rośnie opór, maleje siła wypadkowa (F
w = F
g − F
op) nadająca ciału przyspieszenie,
zgodnie ze wzorem:
F
w maleje, więc a też maleje.
Przecież chyba ta kula, zanim osiągnie stałą prędkość (nie zakładam, że będzie przyspieszać
całą drogę), czy chociażby ta lekka mrówka, nie osiągnie przyspieszenia równego zero nagle,
tylko to przyspieszenie będzie spadać stopniowo.
Zgadza się, nie biorę pod uwagę tego, że przyspieszenie ziemskie rośnie im bliżej jesteśmy
Ziemi.
Nie chcę też brać pod uwagę kształtu, czy wielkości ciała, dlatego zrezygnujmy z mrówek i weźmy
dwie jednakowe pod względem wielkości i kształtu kule. Jedna ma, powiedzmy masę 1 kg, druga 5
kg.
Nie chcę pomijać oporu powietrza.
Chciałbym rozpatrzyć dwie sytuacje:
1) Zrzucamy piłki z wysokości, powiedzmy, jednego metra (normalnie w atmosferze).
Pytanie, czy spadną w tym samym czasie?
Domyślam się, że obydwie kule, ze względu na niską wysokość, będą przyspieszać przez całą drogę
(siła oporu powietrza na pewno nie zdąży zrównoważyć ich ciężaru).
Pytanie, czy będą przyspieszać tak samo przez tę drogę jednego metra?
2) Zrzućmy piłki z jakiejś dużo większej wysokości (na tyle dużej, aby kule przestały
przyspieszać, jeszcze spadając).
Bez względu na to, jaka jest odpowiedź w pierwszej sytuacji, wydaje mi się, że prawdziwe jest
następujące rozumowanie:
Kula lżejsza przyspiesza, przyspiesza coraz wolniej i wolniej, aż przestaje przyspieszać i
spada ruchem jednostajnym.
To samo robi cięższa kula, przyspiesza, coraz wolniej, ale dalej (mimo że lżejsza już przestała
przyspieszać). Później niż kula lżejsza osiąga stałą prędkość. Bezdyskusyjnie spada na ziemię
pierwsza kula ciężka.
Pytanie, czy gadam bzdury?
15 sie 23:20
daras: Nie gadasz bzdur, bo tym razem przeanalizowałeś, to co Ci wcześniej napisałem i doczytałeś z
podręcznika.
Napisałem wcześniej, że należałoby rozwiązać r−nie różniczkowe. Wróćmy teraz do niego, mam
nadzieję, że rozwiązanie rozwieje resztę wątpliwości.
W uproszczeniu problem wygląda następująco: ciało o masie m spada swobodnie (v
o = 0) w ośrodku
(powietrze), który stawia opór proporcjonalny do jego prędkości. Zatem siłę oporu mozna
zapisac wzorem:
F
op = kmv
gdzie k−stały współczynnik proporcjonalności, zależny m.in. od kształtu ciała, głównie od
powierzchni prostopadłej do wektora prędkości
zatem r−nie ruchu podczas spadania będzie miało postać:
ma = mg − kmv
| dv | |
i po uproszczeniu przez masę i zauważamy, że przyspieszenie ciała nie jest stałe a = |
| |
| dt | |
Mamy więc do rozwiązanie r−nie różniczkowe:
które po rozdzieleniu zmiennych:
dv | |
| = dt całkujemy i dostaniemy rozwiązanie postaci: |
g−kv | |
a dla dostatecznie długiego czasu spadania ( t→
∞)
graniczna prędkość jaka się ustali wynosi
v
gr = g/k.
16 sie 06:14
daras: odpowiedzi na Twoje pytania:
1. spadną w tym samym czasie
to jest właśnie doświadczenie Galileusza , on zrzucał z wysokości ok. 55 m (wysokość wieży w
Pizie) i przy tak małej wysokości nie miał szans zauważyć, że czasy spadania są różne
oczywiście gdyby badał spadanie kuli i kartki papieru, to różnicę by zauważył, dlaczego

2. dokładnie tak
16 sie 06:19
john2: bo kartka ma mniej opływowy kształt i działa na nią większy opór,
dzięki za pomoc
16 sie 10:03